W 1982 roku Bill Moyers przeprowadziły PBS serii pt kreatywność, a w tym roku zrobił 30-minutowy odcinek do czynienia z życiem zawodowym dwóch bardzo różnych fotografów, Gary Winogrand i Emmet Gowin. Winogrand, będąc większa niż życie znak, że był on, ukradł show, co mój stary zdjęcie mentor Tom Arndt nazwał swoją "orgazmu" podejście do fotografii, co oznacza, że jego tryb fotograficzny produkcji i praktyki pochodzi od wysiąść na wszystkich energia, która go otaczała, że udał się w świat aktywnego poszukiwania na to uwagę jego osobiste energia wzrasta w tempie wprost proporcjonalnym do występującego w jego otoczeniu. Winogrand Wykazano, chodzenie po ulicach Los Angeles, jego aparatu na piersi, i uczynienie z fotografii to, co wydawało się wtedy jako niesamowity sztuczki-z ręki sztuczkę: to on przystawki zdjęcie w klatce piersiowej lub w widoku talii, a następnie starannie odwróć swój aparat rękę w powietrzu, niemal jakby był machając znajomego tylko w dal. Segment na Emmet Gowin, w ostrym kontraście, pokazał, że ktoś pracował w zdecydowanie bardziej wewnętrznej i celowo ostrożny i spokojny sposób, który przez cały film został słodko zrównoważony dźwięk dzieci biegnących przez dom, a głosy rodziny przewożenia schody do jego pracowni. Klipy z wywiadzie Winogrand można znaleźć na całym Internecie . Parowanie z dwóch fotografów był genialny ruch ze strony Moyer s, i niestety klipy segmentu Gowin nie są tak łatwo dostępne (ale dla tych zagorzałych fanów Emmet Gowin, wspaniały wywiad dał można zobaczyć tutaj ).
, a joint-project between himself and his father Emmet. Ten stary film został przywieziony na myśl niedawno, gdy inny dawny mentor z kopalni, Eliasz Gowin , dotknął bazę ze mną daj mi znać o swoim najnowszym przedsięwzięciu fotograficznych, samo-publikacji monografii Maggie , spółka joint-project między nim a jego ojcem Emmet. Eliasz niedawno otrzymał stypendium Guggenheima, i następnie założył prasy Tin Roof , którego Maggie jest pierwszą publikacją. Eliasz był jeden z moich pierwszych instruktorów fotograficznych, i staliśmy się przyjaciółmi, podczas gdy żył i nauczał w Chattanooga, Tennessee (pozornie żywotność temu dla nas obu). W tym samym czasie, że uczyłem się o Maggie projektu, innym znajomym i kolegom simpatico fotograficznej, James Luckett daj mi znać, że pracował na print-on-demand książki z serii fotografii brał podczas pobytu w Japonii. often feels more like an electronic “ commonplace book ” than a blog about photography, and I enjoy the tapestry of thoughts, images, and things that are both public and personal that can be found there. Byłem fanem i zwolennikiem nielicznych Jakuba jeszcze bogato wymownym miejscu consumptive.org odkąd założył go, gdzieś w 1999 lub 2000. konsumpcyjna często czuje się bardziej jak elektroniczny " banalnej książki "niż na blogu o fotografii, i lubię gobelin z myśli, obrazów, i rzeczy, które są zarówno publiczne, jak i osobiste, które można tam znaleźć. Od tego czasu on i miałem sporadyczne i zróżnicowane korespondencji, wysyłanie e-maili do siebie na ezoteryczna przeplata się z osobistą.
Co znalazłem ciekawe i warte komentarz był taki, że między Eliaszem i Jakuba miałem przykłady dwóch opcji skrajnej lewicy do fotografa zainteresowany własnym opublikowanie monografii sztuki. Eljiah idzie na całość-wieprz, nie-wydatki-oszczędził, najlepiej prasy na świecie, najlepiej papier, całkowita autorska trasa kontrola, podczas gdy James jest zaliczany do bardziej zdecydowanej populacji fotografów rzucając wiele nadziei z jednej z różnych druku na żądanie wydawców na scenie w tych dniach. Postanowiłem porozmawiać z nimi o swoich projektów i procesów, zrywami, i dzielić się dowiedziałem tutaj.
Making of Maggie

Maggie jest książka hołd, kolekcja obrazów z dwóch różnych wrażliwości bardzo o ukochanej macierz rodziny. Jest ktoś, który pojawił się w wielu obrazach wcześniejszych Emmet jest życia rodzinnego z Danville, i Edith Gowin pisze o niej we wstępie: "Ona jest silną kobietą z rodziny silnych kobiet ... Maggie jest ciekawa i nieprzewidywalna osoba, więc nie jest zaskoczeniem, że zarówno Emmet i Eliasz zobaczył coś uniwersalnego i magiczne w niej. "

© Emmet Gowin ¬, Maggie, Danville, VA 1978

¬ © Elijah Gowin, Maggie i Kule, 2001
Ciało dzieła Eliasza, który znajduje się w Maggie pochodzi od jednej z jego najwcześniejszych projektów, Hymnal of Dreams. Zdjęcia w tej serii są stonowane z cicha, pozornie tylko-do-you-drogi-widza realizmem magicznym, który zarządza równe części ekscentryczny krawędzi, Witchy hot-pot i radosnym fancifulness że nigdy Inklinacja do sentymentalizmu sacharyny. Wiele z tych obrazów podejmowane są w południowo-wschodniej Stanach Zjednoczonych, a narracja chaotyczny waha się wszędzie od Danville, VA do Howarda Finster Gardens w Sommerville, GA do Nowego Meksyku do Savannah w stanie Georgia. W naszych rozmowach wraz Eliasz ujawnione, że myślał on o obrazy dla tego projektu i zaczął uboju za pośrednictwem tej serii, uświadomił sobie, że ponad 1/4 z obrazów z prawie 10 latach pracy była Maggie sama.

¬ © Elijah Gowin, Bowl, 2001
Rozmowy czasami nie przekładają się tak spokojnie na stronie. Istnieją kwestie circuitousness, przerwy, krótkie, długie przerwy epifanie. Miałem kilka rozmów z Eliaszem o tej książce, i po jednej z nich, wysłałem mu listę pytań jak skoki wypadowa dla naszej następnej rozmowy. Poprosiłem oczywistych rzeczy: o pracy bezpośrednio z rodziną kolegami, wspólne; Maggie jako przedmiot, że zarówno ojciec i syn zostali uwagę różnych powodów; doświadczenia z po cały proces książki od poczęcia do druku do gotowego obiektu; doświadczenia z drukowania obiektu w porównaniu do książki obiektu; gatunek samodzielnego publikowania w ogóle; myśli o przyszłości swojego nowo założonego prasy, itp. Są pod jakąś strukturę, ale radość z naszej kolejnej rozmowy był jego wybór co do rozwiązania z jakiego bym zapytał, dotykając tutaj, pozostawiając poza tam, ignorując prawie całkowicie, a następnie poświęcając ogromną energię i myśli na coś innego tutaj. Poniżej znajdują się niektóre z najważniejszych wydarzeń naszych rozmów:
Eliasz: idea książka była mama jako rodzaj społecznej obiektu. Była inicjatorem, to jej mózg (to jej ciotka). Zagrała główną rolę w przypadku rodziny organizowanie i zachowanie, a to był jej pomysł, aby uczcić tę tradycję z książką. Jest to praca indywidualna [Emmet-tych i Eliasza), który ma trochę do czynienia z sobą, a także z pojęciem pracy rodziny. Projekt o mówienie, a wracając do swoich rodziców, a także o ich byciu współpracy partnerem. Dla niektórych osób, że aspekt będzie prowadzić je do szaleństwa; rzecz rodzic może być rodzajem niesmaczne. To było bardzo dobre doświadczenie, pracując z rodzicami, ale w przeciwieństwie do innych kontaktów, oni są twoi rodzice i nie można uciec lub uciec od nich jak mógłbyś peer.
Wracając do tej pracy w formie książki było, jak odwiedzanie starego przyjaciela lub członka rodziny przy zjeździe. Choć lubię tę pracę, nigdy nie mogłem zrobić obraz tak, znów mam ruszył dalej. W tym względzie jest słodko-gorzki. Obrazy są nadal dobre, a oni wciąż posiadają coś powodów zacząłem się dlaczego do takiej sytuacji, aby rozwiązać coś. Oni nie zawstydzić mnie w ogóle, więc to dobra rzecz.

¬ © Elijah Gowin, gęsi, 2002
Więc dlaczego zostały robimy razem? Z powodu tematyki, a ponieważ łatwiej było zrobić ten projekt teraz, że praca dla nas obu jest starszy pracy. Moje obrazy są 10 lat - to już historia. Projekt stał się o po zdjęcia, które zostały wykonane, a także po kogoś, kto żył długo. To znaczy, ciotka wydaje się rodzajem stała: była stara w 60-tych. Ona jest już stary - ona 98. To kilka wcieleń. Jako podmiot, Maggie jest zdecydowanie donkiszotowski, zabawny rodzaj rysunku. Myślę, że ma szczególny rodzaj otwartości i ciekawość - myślę, że ona też lubi uwaga! Jest bardzo zabawny i unikatowy przedmiot. Moja babcia - jej siostra - nigdy nie były przedmiotem tych zdjęć. Uświadomiłem sobie, że jak musiałem ciągnąć razem Hymnal serii snach, ponad 1/4 ogólnej liczby obrazów były z nią, ona stała się bardzo ważnym tematem w tym projekcie.

© Emmet Gowin ¬, Maggie jako Santa, Danville, Virginia, 1970
Tata i postanowiłem wziąć jeden kucharz z kuchni aby zrobić książkę na wysokim poziomie, że mama przewidywał: wydawcy. No publisher dałoby pieniądze na to, że chcieliśmy: Papier jest jednym z najlepszych papieru na świecie, naciśnij [Hatje Cantz] jest jedna z najlepszych maszyn na świecie. Ta książka jest obiektem, który jest trwać, tradycyjnej wysokiej klasy dzieło. Chciałem przejść przez cały proces. To była świetna okazja do nawiązania kontaktu z projektu społecznego rozkładu. Wola jednostki może robić rzeczy, które firma po prostu nie mogą lub nie będzie robić: poprzez e-mail listy, poprzez blog-rzeczy mogą być przenoszone i synergetyzować w taki sposób, że firma po prostu nie może zrobić. A kiedy masz tę książkę jako artysta, oni są jak te firesticks, a możesz dać je ludziom, aby uruchomić inne rzeczy.
Emmet i Eliasz Gowin w Hatje Cantz prasowej w Stuttgarcie, Niemcy, 2008
Jest miejsce dla artysty poza galerią, w formie książkowej, pomiędzy wielkim komercyjnym drukiem drogie. Moje obrazy teraz sprzedawać w galeriach za tysiące dolarów, ale tu, ktoś może mieć to bardzo wysokiej jakości reprodukcji, obiekt ten, za 50 dolarów. Interesuje mnie po to kompromis.
Kawałki, które muszą ugrupowania, narracji, tak-to jest coś, że książka przynosi. Ostrości jest wywierany, że galerie nie może pokazać wszystkiego. Możemy zbudować wolumin aby dostać się na pomysł, że to coś, że książka może zrobić print-as-obiekty-in-a-galeria nie może. I co to ironia o książce w porównaniu z drukiem jest to, że zwykle obiekt-as-print ma inspirować, jak w książce zdjęć jest równoznaczne z oczekiwania na filmowej wersji dobrą książką. Ale przez ten proces znalazłem często, że reprodukcje są tak dobre, mogę rzeczywiście być rozczarowani obiektu-jak-Drukuj ... w oryginale! Frederick Sommer, gdy uczestniczy w procesie tworzenia książek ze zdjęciami, podobno powiedział, że reprodukcje dostał tak dobry, że stał się zbyt dobrze! Byli ingerowania artysty praktyce!
naciśnij blaszanym dachem powstał z nadzieją, że będzie koło karmienia, która generuje z tego projektu książki: książka zostaną wystawy, sprzedaż z książki zostaną i dalej przyszłej współpracy i publikacje. Mogłem się całkowicie zepsuty przez proces tej książki do druku, a będąc częścią całego procesu. Zapłaciliśmy po raz prasowej w prasie Hatje Cantz firmy w Stuttgarcie, a mogli zobaczyć nasze obrazy spadając prasę jako biegła. Udało nam się zdobyć projektanta, że tata pracował z przed i separator, że oboje wiedzieliśmy, i że pracował. Zrobiliśmy w nakładzie 2000, a także w drobnych sztuki świata druku książek, to średnie run, a tak naprawdę jeśli masz zamiar przejść przez wszystkie kłopoty i koszty zrobiliśmy, było prawie tak samo do opublikować w 2000 r. z tego, jak to było, gdybyśmy zrobili 1000.
Książka ta została wykonana dla rodziny, to było dla nas. Z limitowanej edycji ... wiedzieliśmy, pieniądze nie były problemem, że uda nam się go ze sprzedaży. Ale wracając nasz czas ... to jest prawdziwy problem. Strona internetowa, projekt, mówi się tam iz powrotem z różnych maszyn i miejsc książek, cenę, przewożenia materiałów wszystko to był dobry kawałek czasu i pracy.
Myślę, że istnieje możliwość, aby być zarówno wydawca i artysta w sposób, który nie zamyka się sztuki w dół. Chcę naciśnij służyć sztuka-Nie chcę, aby stało się własną pracą. Powinno być częścią procesu podejmowania sztuka, a najlepiej nie brać zbyt wiele czasu i energii ode mnie.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Kiedy artyści biorą za swoje podlegających członków rodziny (lub sami) i czy są one traktowane prosto, z formalnego i artystycznego Twist (jak w przypadku zdjęć Harry Callahan jest z żoną Eleanor, czy Emmet Gowin AOS wczesne portrety żony i jej rodzina ), lub zamiast podane ciemniejszy i bardziej nieuchwytny wyobrażając sobie (np. w przypadku portretów samo-Francesca Woodman firmy , Masashisa Fukase na zdjęcia swojej pierwszej żony Yoko lub Elijaha Gowin w Hymnal of Dreams serii), widz może przyczepić się, i stać się emocjonalnie związany z, tej tajemniczej grze intymności, która jest zarówno na wyświetlaczu i nie udzielił; cast znaków, które pojawiają się ponownie po latach w różnych scenariuszach, nastrojów, stanów plonowania i wstrzymanie. Widzimy je jako fotograf chciał ich sobie wyobrazić w tym momencie, a my się podłączyć na tej narracji. Postać Maggie, jak widać i fotografowane przez ojca, a potem syna, jest jedna taka osoba. Ona jest rodzajem kobiety, wyjątkowy i szczególny Southern typ kobiety, który zniknął z naszego czasu i miejsca. Prosty, niezwykle hojny, oszczędny w słowach, ale w posiadaniu szybki i ciekawy umysł żyła jako dorosły podczas ostatniego Wielkiego Kryzysu i doświadczenie nim kolorowe wszystko, co było potem, zarówno jeśli chodzi o ostrożność i łaski. Książka-jako-obiekt jest mały, magiczny talizman z nią wypełnione rodzinnej miłości i cudów, nie dając drogę do sentymentalizmu deflacyjne. Druk jest znakomity, a różne style drukowania i dźwięki pomiędzy Emmet i Eliaszem można łatwo dostrzec na stronie. Zarówno Emmet i Eliasz przyczynić się ofiary w słowach, dlaczego zdecydowali się sfotografować Maggie przez lata, ale jest Edyty Gowin jest do przodu z monografią, że jest szczególnie wzruszający i poruszający. Nie będę psuć historię, że ma do zaoferowania (co daje kontekst niektóre z bardziej magicznych obrazów, które Emmet wykonanych z nią w latach 70-tych), z wyjątkiem powiedzieć, że pozwolenie to postać staną się częścią twojej fotograficznej rodziny nie będzie być powodem do żalu.
Maggie jest dostępny w sprzedaży zarówno z dachem blaszanym prasowej miejscu i photoeye (i właśnie nominowany do najlepszej książki roku 2008 z nich). Artystyczna Dyskusja i wystawa galeria prac z Maggie będzie można oglądać w Richmond w stanie Wirginia w Galerii Bond stronie od 9 stycznia do 11 lutego. W ciekawy ukłon w stronę faktu, że zarówno Emmet i Eliasz zostały już zanurzone w pracy znacznie różni się od obserwowanego u Maggie, oboje będą także wystawiać tej zimy w Griffin Museum of Photography s w Winchester, MA z dnia 29 stycznia przez 28 marca. Spektakl zatytułowany jest Grawitacji, a zaprezentuje Emmet Gowin w geo-topograficzne obrazy i najnowszy projekt Eliasza budowanych zdjęciach z jego serii spada.
Art, Fotografia i Uncanny
Nie wiem dokładnie kiedy i w jakich okolicznościach po raz pierwszy spotkałem Jamesa Luckett gabinetu-of-cuda witrynę, konsumpcyjnej , ale zawsze liczy się szczęście, że ja. Wydaje się raczej nie do pomyślenia teraz, ale w pierwszych dniach pionierskich osobiste strony internetowe i pierwszych ukłuciami w jakim przyjdzie się niestety nazwie jak blogi, tak naprawdę nie było zbyt wiele się tam w drodze substancji lub pytania interesujących prosi, a co szukałem w tym czasie były rzeczy James był i jest pisanie o na swojej stronie. James Luckett jest znacznie bardziej brutalnie i publicznie uczciwy człowiek to ja czy większość ludzi zdolna jest (jeśli wątpisz w prawdziwość tego, po prostu sprawdzić, co służy jako swego O stronie. Jest to rodzaj kąpieli-and- detal autobiograficzna nurkować, że mogę tylko mieć marzenia i koszmary o produkcji, choć będzie to prawdopodobnie służyć jako ciekawe ćwiczenia). Jego miejsce, które jest równe części słowa, wskazał myśli i obrazy, to odzwierciedlać.
Rozwiązania programistyczne, rozmowy, teksty piosenek (dużo Lou Reed) i od czasu do czasu mp3, fachowo odstrzelonych poezja, wiele, wiele obrazów, otumaniony raportowania z niezwykłych rzeczy znalezionych w internecie, Stark i zaskakujące obserwacje o sobie lub otoczeniu wszystkich w jednym z najczystszych większość części strony internetowe, jaki kiedykolwiek odwiedził. James został przeszkolony w zakresie klasycznych sposobów szanowanych fotograf i od tego czasu zrobił najcięższe zniesienie rozwija swój głos, estetykę i okulary robi wszelkiego rodzaju przedsięwzięć samoukiem.
Książka, która ukończył i samodzielnie opublikowany przez blurb składa się z serii obrazów uczynił w dzielnicy w Tokio, a jednocześnie codzienne spacery z psem. Możesz przejrzeć książkę na swojej stronie internetowej tutaj . Podobnie jak jego stronie internetowej, jak jak on wybiera jego książkach, poetów i nauczycieli, obrazy w Suginami mieć trochę ascety w nich, ale są one również bardzo hojny. James posiada piękny formalne oko, i zaglądać do książki Wyobrażam sobie mogę dostrzec fragmenty Ralph Eugene Meatyard, Manual Alvarez Bravo, André Kertész, i tych wszystkich dziadków ID współczesnej fotografii, że jestem tak sentymentalnie uzależnionego. To jasne ze zdjęć w książce (i nieliczne wydruki testowe, które on uprzejmie wysłanych mnie czasem), że kiedy mówi, że w trakcie jego pracy on stać drukarka mistrz, nie ma hiperbola lub zamierzony chwalenie się w że oświadczenie. Jest on po prostu jest jak jest. Opieka podjął w edycje tej książki ust widziałem dwa oddzielne sekwencje edycji) pokazuje proces pracy poprzez wizualny pytania-i-odpowiedzi, i albo znaleźć eleganckie rozwiązanie lub ubiegania się o prawo niesentymentalne tyrana w rzucanie zdjęcia z poprzedniego w stos OUT. Był także nawigacja terenie wielu różnych uaktualnień i ofiary z firmy blurb, a obecnie jest uzbrojony sporo druku i rozwiązywanie problemów doświadczonych w zakresie wycisnąć z tego druku na żądanie służby, a Mam nadzieję, że on podzielić się swoimi odkryciami kontynuowanej w sekcji komentarzy. Ostatnio usłyszałam od Jamesa był coraz końcowe-ostateczny dowód z blurb na podstawie pewnych korekt krzywych co uczynił, i po to ostatnia książka powinna być dostępna dla każdego do zakupu, dostępny w lutym. James mieszka w Ann Arbor, MI teraz, a część z tej odległości między tam i życia w Tokio jest co sprawiło, czyniąc Suginami możliwe. Moja rozmowa z nim jest poniżej:
Stacy: Co to jest Suginami? Czy to jest spojrzenie z wersją siebie, że ty, dzielenie Aore z nami, lub coś w tym i poza to, co ty, Aore próbuje komunikować?

¬ © James Lucket, Suginami (okładka i kręgosłupa), 2009
James: Suginami jest jednym z 23 ku, lub podopiecznymi Tokio, obszar w mieście, które mieszkałem przez pięć lat i gdzie prawie wszystkie zdjęcia w książce zostały podjęte. W tym czasie miałem psa, a my chodzimy na spacery kilka godzin dziennie, więc muszę wiedzieć, że sąsiedztwo bardzo dobrze .... fotograficznie Tokio była przytłaczająca. Miasto jest bardzo gęsta, co tłum na, a na drugim, jest to prawie niemożliwe, aby sfotografować temat bez różnego rodzaju innymi pchania do ramki. To co zobaczyłem patrząc przez kamery nie miało sensu. Pamiętam, że idąc przez miasto trzymając aparat nad głową i dokonując jednego lub dwóch drugich ekspozycji, dzięki czemu wszystkie moją wiarę w aparacie umieścić coś razem. W ciągu kolejnych wypraw i ostatecznie ruchomych i mieszka w Tokio, przyzwyczaiłem się do przeniesienia własności z czasem obcy stał się znanym i miasto stało się moim domem.
¬ © James Luckett, Shibuya, 1998
Stacy: Jak osobisty to książka dla Ciebie? Czy chcesz aby inni wiedzieli, że albo jest osobista, wiesz, osobiste?
James: Przed wyjazdem do Tokio, dla wielu różnych powodów, bym wypadł z tworzenia fotografii. Absolwent szkoły naprawdę rzucił mnie na pętli, pozbawiony dala dużo idealizmu - co jest dobre, w pewnym sensie, ale nie jest to łatwy proces. Po oddziałach I przeniósł się do Chicago i od razu zaangażował się w systemie galerii. Brzmi to naiwny to powiedzieć teraz, ale był całkowicie nieprzygotowany do realizacji, że sztuka jest biznes i doświadczenie mnie bardzo cyniczny o systemie galerii na dłuższy czas. Chciałbym również zdobyć pracę pracy w nocy w laboratorium kryminalistyczne fotografii jako drukarka głównego. Technicznie to było wspaniałe doświadczenie - ja naprawdę nauczyłem się zrobić odbitki tam - ale po pracy 50 godzin tygodniowo w ciemni kolorowej jednocześnie systemem różne prace na czterech powiększalników oraz zestaw x-ray duplikatów w laboratorium czerni i bieli, Ostatnią rzeczą, jaką chciałem zrobić, gdy wróciłem do domu było zrobić więcej zdjęć. Ludzie zawsze radzą, aby robić to, co kochasz, i odkryłem dość szybko, że pracuje zawodowo w fotografii nie było coś mi się podobało i miał szkodliwy wpływ na, że zrobiłem miłość. Treść tych sądowych zdjęć nie robił mój umysł wszelkie łaski albo.
Tak więc do czasu I przeniósł się do Tokio bym prawie przestał działać w każdym trwały sposób znaczący z fotografią. Zamiast tego zwrócił moją uwagę na gotowanie, nauczanie samodzielnie stylu domu japońskiego gotowania. Mam dość dobre, gotowanie dla stron domowych, a nawet gastronomii noworocznych imprez.
Po kilku latach stałych gotowania uderzyłem w ścianę. Doszedłem do punktu, gdzie potrzebne do opanowania języka, jeśli miałem zamiar kontynuować w żaden znaczący sposób, ale było coś innego też. Ja przyszedłem, aby myśleć, że choć mogę być całkiem dobrym kucharzem, wiedziałem, że nie był twórczy jednego. Mogę zaplanować wyszukane posiłki i zorganizować i wykonać przygotowanie, ale nie miałem talent do wymyślania nowych potraw lub wyobrażając sobie odmiany. Sobie sprawę, że nie zawsze będzie kucharzem.
I tak zaczyna myślenie o fotografii ponownie, jako obszaru, gdzie mógłbym zrobić coś więcej niż być właściwy. Tak więc podczas tego ostatniego życia roku w Tokio, spacery z psem, wziąłem ze mną mały cyfrowy punkt i strzelać i naukę, aby zobaczyć ponownie.

¬ © James Luckett, z Suginami (zostanie opublikowana lutego 2009)
W pewnym sensie czyni fotografie i gotowania nie są wszystkim, co inne, [choć] jest jedna bardzo duża różnica między nimi choć i to, że gotowanie jest natychmiastowa reakcja. Umieść posiłek na stole i od razu widać ludzie są szczęśliwi i zadowoleni i odżywiona - ale potem równie szybko wieczór się skończył, naczynia umyte, wszystko zapomniane. Z fotografią jest przynajmniej to kusząca koncepcja, że mogę zrobić coś, co porusza inny w sposób bardziej trwały i głęboki niż obiad może. Ale to też tak samo prawdopodobne, że nie uznanie będzie kiedykolwiek stać na wszystko. Fotografia jest o wiele trudniejsze do realizowania każdego dnia. Sukcesy są moim własnym wytworem, a praca często istnieje dla moich własnych pobudek egoistycznych. Jej ciężko praktyka do utrzymania. Nagrodą jest to, że, na przykład, Suginami nie zniknie z gośćmi potykając się w nocy w kierunku dworca kolejowego.
Więc tak, ta książka jest bardzo osobista. Its me starting over with photography, getting back to the beginning, learning to see again, rediscovering what photography was and now still is for me: a way to formulate my surroundings, to make sense of the world. Suginami isn't just a place I lived, but a place made my own.
It isn't necessary to know any of this to view the book. It's a poetic, evocative, and I hope visually interesting series. I would be curious to know what others might make of it. What they might think or feel Suginami is.

© James Luckett, Suginami (forthcoming)
Stacy: What kind of initial, brutal editing did you do at the beginning? How did you settle upon your given tone, and what do you imagine that tone is?
James: The photographs first appeared publicly on my blog, which at the time was a different photograph or link or some writing that appeared every few days or so. My initial thought was that the book would be a collection of all of these photographs – the neighborhood and the allegorical tableaux plus the cryptic poetic writing I was doing. However, once I began looking over the material, it was apparent that I hadn't written nearly as much as I remembered and most of that wasn't very interesting or good. There was simply too much of a disjunction between the images to hold together.
So once it was clear the book would be of these walking around photographs then it was a process of going through the months and months of image files, looking and looking and pulling those photographs I felt were able to stand up on their own. There were about 100 of these. From there I imported the photographs into the Blurb book layout software and began sequencing.

© James Luckett, screenshot of book edit with Blurb Booksmart software, 2008
For me, personally, the photographs are considerably less about what's in front of the camera, and much more about what's going on with me, my eyes and brain. My concern with photography has always been with the internal process of what and how I see and conceive of the world. So what is interesting in the photographs is that which is in me, and not so much in what's out there. My photographs are a reaction to events, to situations. I'm not a documentarian and the documentary is not an approach I'm creatively invested.
So a strategy I've often utilized to make it clearer that my work is about this internal process of seeing/thinking/feeling is to bookend the series with photographs that suggest the processes of representation. On a denotative level, I recognize that the photographs show what an area of Tokyo looks like, but again, this isn't what's important to me. I'ma little worried that the Suginami book might be misunderstood by some as a series about plants or trees or the urban landscape and this worry dictated the choices for the first and last photographs in the book. The first is of a spray painted stencil of a flower on a cinder block wall, and the final photograph is of the branches and leaves of a tree canopy reflected in a pool of water – both photographs showing two different ways of representation, clues that the book isn't intended to be a document.
After the beginning and the end was in place, the next step in editing was to find pairs of images that would work well with each other on facing pages. Moving the images around in the Blurb software is really easy, and it becomes like working a puzzle trying all the different combinations and then bouncing those off each other. This way slowly the layout evolved. Certain threads and compositional elements began emerging and echoing through the book that I was really pleased to see. Then one night it all just fell in together. Stare at something long enough and it will eventually all make sense.

© James Luckett, screenshot of Suginami Proof in Blurb Booksmart Software, 2008
The book, the physical support is meant to be a neutral carrier for the photographs. For me the images are not meant as a document of Tokyo or of a specific place and time. Rather they are about ways the world can fit into the edges of a frame, what happens to light inside a camera, and the space between the viewfinder and the eye. I started out in photography over 20 years ago, before photoshop and the Internet, before Cindy Sherman and Richard Prince were famous beyond New York, and when photographic books contained a lot of white space. I've always wanted to make one of those books — a marker I suppose of having achieved some level of success. Rather a conservative sentiment I suppose, modernist: “The Camera I”. With Blurb I don't have to be famous [I think I just made up a slogan?]
As for the tone: I've no idea. That's one of those things I don't have words for. Suginami is a visual poem. I think it's beautiful. But I don't really know what that is either. Certainly something more than the sum of the parts.
© James Lucket, Suginami (forthcoming)
Stacy: What about the process of putting this together has been surprising? Stupefying? Gratifying? Disappointing?
James: Jak zawsze ograniczenia są wyzwaniem. Nawet mogę spreparować przyzwoite zdjęcia, nigdy nie byłem w stanie narysować lub namalować lub zaprojektować z tej samej placówki. Moja strategia projektowania - czy książka lub wystawa lub strona internetowa - zawsze było wyciąć wszystko, co nie jest konieczne, co w przypadku tej książki Suginami przekłada się białych stron o bardzo małym tekstu opisowego. W przeszłości byłem krytykowany za zbyt hermetyczny, zbyt treściwy w obsłudze i prezentacji moich fotografii. W chwilach bardziej hojnych Lubię myśleć, że mój brak elastyczności oznacza, że wiem, czego chcę, ale zastanawiam się też, czy boję się podejmowanie pewnych szans. Starałem się rozluźnić. I podał moje nazwisko na okładce. [Od redakcji: Od tego czasu usunięto]
Również zbyt Żałuję, że sfotografował więcej, Żałuję, że miałem więcej materiału do pracy. W chwilach, gdy sekwencjonowania książkę czułem się naprawdę ciasno w niedostatek wyborów. Zastanawiam się jednak, jeśli nie jest pchanie się przeciwko temu, co nam brakuje, że nie jest czymś negatywnym przestrzeni kompozycji, że końcowy pracy muszą kierować, zdefiniowany przez co mam.
Stacy: Ty i ja zawsze podzielają pogląd, że wiele z tego co jest ważne w praktyce fotografii jest w edycji. Co ma proces edytowałeś jak dla Ciebie? I co to lubią patrzeć, sortowania, medytować, proces (aw niektórych przypadkach odrzucić) obrazy, które są obecnie z dawnego życia i samego siebie dawnego? Czy psychiczny dystans zrobić "praca" częścią pójść łatwiej, trudniej, sprawiają, że obojętny proces?
James: Jej zawsze brane mi dużo czasu, aby robić rzeczy. Odpowiedzi często nie przychodzą do mnie szybko lub w danej chwili. Na przykład może to być tydzień lub więcej przechodzi przez przed mam odpowiedzi na pytanie czy troski od znajomego. Może być miesiąc lub rok od ogłoszenia zamiaru i poruszanie się po nim. W niektórych przypadkach I trzeba mieć większą dyscyplinę lub bardziej odważne "Just do it" postawy, ale jej też prawdą, że wiele moich przetwarzania myśli nie zdarza się tak prosto. Ważne jest, że rzeczy mają czas na marynacie.
Więc nawet jeśli jej już trzy lata od kiedy szedł mojego psa w Tsuykayama Koen lub wzdłuż Zempakuji rzeki, nie czuć tak dawno temu. Kiedy patrzę na tych zdjęciach wspominam dość wyraźnie momentu ich podjęcia. Widzę od razu, co było ekscytujące i ciekawe drodze wszystko ustawiających się w wizjerze, co mnie opętało w tym momencie. W żaden sposób nie wydawać się innym życiu lub innym czasie. Na pewno mieszka w Tokio wydaje się jak sen, ale te fotografie, mój twórczości, nie iść gdziekolwiek.

¬ © James Luckett, Suginami (w druku)
Być może mam dwa utwory iść - codziennie ruchomych i pracy i przebywanie w świecie, a inny zupełnie prywatną życie wewnętrzne - i dwa nie muszą pracować w tandemie. Więc tak, to prawda, w ciągu ostatnich kilku lat mam odbyła kilka różnych zadań, zakończył i rozpoczął relacje, przeniósł się na drugim końcu świata, przeżył szok kulturowy powrotu, zrzucił habit do alkoholu, wykonane ponowne zaangażowanie w fotografii, ale to inne prywatne wewnętrzny świat nie zmienił się znacznie w ogóle. To działa poza codziennego dramatu, i to działa w rodzaju wolnego czasu ruchu. Moje życie w Tokio jest bardzo dawny, ale sam jest wciąż ten sam, jeśli ma jakiś sens.
Stacy: Co to jest doświadczenie książka i doświadczenie czyniąc książkę dla chcesz w porównaniu / skontrastowane z doświadczeniem drukarni? Jaki jest Twój pomysł z publicznością i intymności w zakresie każdego?
James: Nigdy nie miałem żadnej realnej pomysł publicznością. Mogę myśleć o około dziesięć osób - krewnych i przyjaciół - którzy mogą zakupić wydruk Suginami. Poza tym, jej trudno mi sobie wyobrazić kogoś, którzy chcą posiadać książkę. To było około ośmiu lat, odkąd zrobiłem żadnego rzeczywistego obiektu fizycznego, które mogą być interesujące dla drugiego. Prawie wszystko w ciągu tych lat istniały publicznie jedynie w formie cyfrowej w internecie, dość bierny sortowania rozpowszechniania. Więc jeśli mam wszelkiego rodzaju publiczności, to właśnie wyobrażam sobie, ludzie tam siedzi przy terminalu przeglądania internets wpatrując się w rastorized efemerycznych bajtów. Aby myśleć o mojej pracy zajmowania miejsca, jako coś fizycznie zmagać, manipulować, jest trochę niepokojące. Martwię się o odpowiedzialności wysyłania rzeczy w świecie.
Jej tylko po powrocie do Stanów Zjednoczonych dwa lata temu, że już powoli ułożyła ciemnię i zaczęły się fizyczne rzeczy ponownie, aby myśleć w kategoriach obiektu. Minął długi czas. W tym momencie jest to dość podstawowe ćwiczenie: w weekend zrobię kilka wydruków, niewiele z nich są w porządku, a te idą na stos. Naprawdę nie ma koncepcji, co dzieje się potem. Pozostają one w piwnicy.
I zazwyczaj wydrukować moje negatywy dość małe jak na dzisiejsze standardy, o 7 × 7 cali, które [Właśnie teraz zrealizowane] jest taki sam rozmiar jak książki Suginami: po prostu wystarczająco duże dla jednej osoby patrzeć. Jeśli są jakiekolwiek większe to wszystko staje się uciążliwe. Chcę osobę przyjść do pracy, aby dokonać wyboru, aby zbliżyć się do niego i czuć, że jesteś jedynym, który wie, że to ich. 7 × 7 cali jest mniej więcej wielkości twarzy, a jego relatable skalę.
Pamiętam jak chodziłem do retrospektywy Viola Billa i była ogromna, podobnie jak stopy dziesięć lub dwanaście wysoki, dwustronne pionowym ekranie. Z jednej strony był film z sylwetki osoby, wyłaniające się z pożaru, a druga miała tę samą osobę wyłania się z wodospadu. To były bardzo silne, archetypowe, bardzo ruchome obrazy, ale nie może odnosić się do mitu, nie mogłem dopasować się, znajdź swoje miejsce w tych obrazach. Pamiętam, myśląc, że to pomoże, jakby były zdjęcia mógłbym nosić ze mną, w moim portfelu, aby wyciągnąć, kiedy ich potrzebował. Jego ważne, jak sądzę, do sztuki to proporcjonalne do własnych wymagań. Giganci nie mi pomóc.
¬ © Bill Viola, Crossing, 1996
Stacy: Co nie wiesz o tej książce lub swoich zamiarów lub swojej pracy własnej, że rozumiesz teraz?
James: Niektóre z siebie wątpliwości miałem, gdy zaczyna się zebrała w książce nie ma. Jej zaspokojenie aby zobaczyć te zdjęcia sortowane i wszyscy razem wzięci. Wydaje mi się, należy przypomnieć, dużo i często, że mogę to zrobić, zrobić zdjęcia, tworzyć sztukę.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
W bzdura gospodarki, nikt nie musi być dwa razy powiedział, że muszą być konserwatywne, ścięte na nieodpłatne wydatków, aw ogólnym poczekać na następny buta spadać. Byłem zasmucony i niepokój o los wielu przyjaciół, kolegów i współpracowników, które albo utraciły zatrudnienie, wciąż szukają po wielu nieszczęśliwych miesiącach ciągłego patrzenia i złomowanie, lub obawiasz się, że to kolejne z nich, aby być uruchamiany w drzwiach. Jestem bardzo wdzięczny, że wciąż mam swoją pracę, i że w tej chwili i tak wydaje się być stabilna. Mam wrażenie o tym, jak jeden ma być konserwatywny i mądry w tych czasach zależy zawsze od okoliczności: jestem jeszcze (na szczęście) co mniej więcej taką samą ilość pieniędzy, byłem tym razem w zeszłym roku. Wziąłem dysk sprawdzić, gdzie mogę obniżyć wydatki, spłatę długów i zacząć poważnie oszczędzać pieniądze. Ale jestem też świadomy, że w rozpaczliwej gospodarce rzeczy, które zaczynają znikać szybko Aren, AOT tylko pracy na Wall Street, niektóre oddziały Starbucks, niektóre konsolidacje banków, ale rzeczy, które kochamy i które sprawiają, że życie w większym stopniu odczuwalne. Galerie i ulubiony księgarniach , artyści i dostawców sztuki uschnąć i odpaść też. Kiedy i gdzie mogę, jestem jeszcze zakup książek artystycznych, wspieranie prac artystów, których podziwiam, i płacąc pełną cenę, jeśli robi różnicę. Jeśli jesteś w podobnej sytuacji, należy rozważyć robi podobnie. Kup książkę artystyczną. Wsparcie wyłaniający fotografa jak James Luckett i dostać kopię swojej pierwszej książki i / lub własnej i cieszyć się prace dwóch fotografów ogromnie utalentowany w pracach Gowin jest Maggie projektu. Dostać się na Jen Bekman tych 20 × 200 mailing list, jeden z najlepszych zakładów i idei upowszechniania sztuki w historii, sztuki i kupić za 20 dolarów. Spójrz na to jako inwestycję lub miłości dla sztuki, ale tak czy inaczej akt zakupu w tym przypadku jest również jednym z równowagi.
No related posts.

















4 Komentarze
I feel like I say this a lot, but your writing is as impressive as your photography, and I am envious of both your (metaphorical) eye and ear.
Thanks for this fascinating post and the wonderful interviews – clearly a labor of love for you. I've followed both Emmet Gowin's and James Luckett's work for a number of years, and came here at James' recommendation. Both books are objects I'd very much like to own.
Technical notes on making a Blurb book
updated link for http://www.consumptive.org/2009/09/technical-notes-on-making-a-blurb-book/
Dodaj komentarz